Wszystko to, co chcielibyście wiedzieć o komputerach i internecie, ale wstydzicie się zapytać...
sobota, 22 września 2018

Na przełomie kwietnia i maja tego roku wybrałam się do lekarza. Czułam się dobrze, ale biorąc pod uwagę, że przez ostatnie 10 lat nie robiłam żadnych badań lekarskich, a dość dużo schudłam (ok.50kg w ciągu mniej więcej 6 lat) - był już chyba najwyższy czas. Tym bardziej, że rodzina nie dawała mi spokoju.
Na początek dostałam skierowanie na podstawowe badania. Poszłam, pobrano mi krew i kilka godzin później dostałam telefon z przychodni, że mam bardzo wysoki poziom cukru we krwi i muszę natychmiast skontaktować się z lekarzem. Pobiegłam do przychodni - lekarz od razu chciał mnie wysłać do szpitala. Ubłagałam go o kilka dni zwłoki (tym bardziej, że trwała akurat wielka majówka i bałam się, że szpital też będzie pracować na pół gwizdka). Bardzo mu się to nie spodobało - musiałam podpisać oświadczenie, że odmawiam hospitalizacji. Z obecnej perspektywy - rozumiem to. Mogło skończyć się nieciekawie i tylko media mogłyby mieć używanie: wyszła z przychodni i padła na schodach... Dostałam skierowanie na dodatkowe badania, receptę na jakieś tabletki, testery do glukometru i wysłano mnie do pielęgniarki na szkolenie z obsługi glukometru. Przy pomiarach okazało się, że skończyła się skala w glukometrze. Pielęgniarka zaczęła się dopytywać, czy mieszkam sama, gdyż przy takim poziomie cukru mogę po prostu zasnąć i nikt mnie już nie dobudzi. I właściwie nawet się nie przestraszyłam - za bardzo byłam chyba tym wszystkim zgłuszona.

Przez kolejnych kilka dni mierzyłam poziom cukru (oscylował w granicach 350 - 400). Całkowicie zmieniłam też dietę, odstawiając wszystko co słodkie (w tym soki i napoje). Pokończyłam wszystkie pilne sprawy i ponownie zgłosiłam się u lekarza, tym razem już zdecydowana na pójście do szpitala. Ze skierowaniem zgłosiłam się na SOR i od razu zostałam przyjęta, trafiając na oddział Diabetologii i Nadciśnienia Tętniczego.
No, ale to już temat na następną notkę.

 

Ostatnio doszłam do wniosku, że strasznie zapuściłam się w prowadzeniu większości moich blogów. Owszem, jest to zjawisko dotykające całą blogosferę, ale mimo wszystko, nie jest to żadne usprawiedliwienie. Postanowiłam wziąć się w garść i zacząć nadrabiać zaległości. Tym bardziej, że tematów do pisania nie brakuje.
A ponieważ ostatnio bardzo mocno posypało mi się zdrowie, zakładam na tym blogu nową kategorię:

Cukrzyca i nie tylko

Opisywać tu będę swoje doświadczenia i zmagania z chorobą. Biorąc pod uwagę, jak wiele sama szukałam informacji w internecie na ten temat - może komuś się przyda?
Zobaczymy.








ministat liczniki.org