Wszystko to, co chcielibyście wiedzieć o komputerach i internecie, ale wstydzicie się zapytać...
niedziela, 17 marca 2019

Czasu do terminu wyłączenia Bloxa coraz mniej, a pracy sporo. Trzeba jakoś uporządkować blogowisko. Ściągnęłam swoje blogi z Bloxa, zaimportowałam je na Wordpress.com i podjęłam decyzję co dalej.
Te blogi zostawię jako archiwum, nie będę nawet korygować starych notek i odtwarzać widoków zdjęć w treści. Za dużo tego - mój najstarszy blog na Bloxie prowadziłam od grudnia 2006 roku, a więc przeszło 12 lat. Kontynuować będę jednak już we własnej domenie:
https://marzatela.pl
Sama domena jest na rok za 0zł (na nazwa.pl) , za rok zapłacę. Serwer i tak opłacam na stronę firmową, więc nie jest to wcale ani drogie ani skomplikowane. I mam wrażenie, że wcale nie wyjdzie drożej niż ewentualne wykupienie którejś z płatnych wersji prowadzenia bloga na WordPress.com. Nie cierpię ograniczeń, a tu co chwilę potykam się o opcje niedostępne w darmowej wersji.

A ponieważ blogi będę prowadzić w oparciu o CMS WordPress - będę dzielić się też swoimi uwagami i radami.
A tu na początek notka na nowym blogu (Komputer i internet nie tylko dla seniorów)

Import danych do WordPressa



17:25, marzatela , Blox
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 marca 2019

Jak pobrać swój blog z Bloxa? Robimy to na stronie:
konto.gazeta.pl
i logujemy się swoim kontem na portalu.

Po zalogowaniu przechodzimy do zakładki Usługi

Na liście blogów (ja mam kilka własnych i dostęp do kilku zaprzyjaźnionych) odszukujemy blog i naciskamy link Pobierz:

Pokaże się formularz pobierania. Wystarczy kliknąć OK i zapisać plik na dysku. 

I już - nasz blog zostanie zapisany w formie pliku zip.
Mogą się też pojawić niespodzianki. Na Bloxie mam zapisane obrazki w podfolderach i zdarza się, że obrazek z tą samą nazwą jest zapisany w różnych podfolderach. Przy ściąganiu ten podział na podfoldery znika, a tym samym następuje konflikt nazw i zostaje zapisany tylko jeden z tych obrazków. 

Tagi: blog
22:26, marzatela , Blox
Link Dodaj komentarz »

Każdy prowadzący bloga na platformie Blox kilka dni temu otrzymał mail
z informacją, że z dniem 29 kwietnia 2019r. Blox zostanie zamknięty. Cóż, Agora ma jakieś swoje plany biznesowe, nie warto więc denerwować się czymś, na co nie mamy wpływu. Chociaż z pewnością szkoda i to wielka. Na Bloxie prowadziłam kilka różnych blogów i to już od kilkunastu lat. Wprawdzie ostatnio trochę je zaniedbywałam, ale cały czas miałam nadzieję, że znajdę więcej czasu.

Co dalej? Doszłam do wniosku, że nie będę rezygnować i wystartuję ponownie, tym razem na WordPress. Nie podjęłam jeszcze decyzji, czy blogi będę przenosić, czy tworzyć je od nowa, wykorzystując wcześniejsze doświadczenie. No i uczę się WordPressa - do tej pory jakoś nie zetknęłam się z tym systemem, nawet stronę firmową mam oparta na Joomli. Są 2 miesiące na przeniesienie i naukę jak poruszać się w tym nowym miejscu. Swoimi przemyśleniami zamierzam się dzielić zarówno tu, jak i na nowym miejscu czyli

http://komputerowepoczatki.wordpress.com

Może przy okazji ktoś skorzysta? Zapraszam.



Tagi: blog
12:16, marzatela , Blox
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 października 2018

Nawiązując do poprzedniej notki - wylądowałam w szpitalu. Podłączona do pompy insulinowej, kroplówki, jakieś badania - czułam się przede wszystkim oszołomiona i zgłuszona tak nową dla mnie sytuacją. Cóż, jednak w końcu nie ja pierwsza i nie ostatnia.
Kolejne dni to ciągłe badania - na szczęście okazało się, że nie mam żadnych wywołanych cukrzyca zmian w sercu, oczach, jamie brzusznej itp. Cukier też mi ładnie spadał - wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. 

Nie narzekałam na opiekę - choć na brak informacji, już tak. To, co w tej chwili jest już dla mnie znane i oczywiste - wówczas wcale takie nie było. Gdy kończyła mi się kroplówka i wężyk zaczynał się lekko wypełniać krwią - podobno wystarczyło przekręcić mały zaworek. Może i tak, ale skąd miałam to wiedzieć? Pewnego wieczoru, po kolacji miałam cukier 102 - pochwaliłam się pielęgniarce, że ładnie mi spadł, a okazało się, że przed snem to może być za nisko i szybko mam zjeść kromkę chleba. Fajnie, tylko, że nie miałam. Dostawałam małe porcje, byłam ciągle głodna i zjadałam wszystko od razu. A wprawdzie rodzina codziennie była u mnie, ale nie chciałam nic do jedzenia, żeby przypadkiem nie zjeść czegoś, co wpłynęłoby na poziom cukru, zaciemniając jednocześnie działanie insuliny.
Na szczęście szybko się uczyłam. Głównie od pielęgniarek i dietetyczki, lekarze jakoś mało mi tłumaczyli moją chorobę. Nawet wychodząc po 6 dniach ze szpitala dowiedziałam się, że mam chyba cukrzycę typu 1 - wprawdzie nie mam jakichś tam antyciał, ale nie wiadomo jak długo choruję, więc raczej już do końca życia będę skazana na insulinę. I tyle. Później, już w domu dowiedziałam się, że przy cukrzycy typu 1 organizm w ogóle nie produkuje insuliny, natomiast przy cukrzycy typu 2 - produkuje, ale za mało.

Szpital, w którym byłam, to szpital akademicki. Wyraziłam zgodę na to, żeby studenci się na mnie też uczyli. Później okazało się, że chyba byłam ciekawym przypadkiem, gdyż takich grup studenckich odwiedzało mnie sporo - doliczyłam się chyba ośmiu. Opowiadałam historię swojej choroby, pozwalałam się badać itp. W tym wszystkim jednak najsmutniejsze było to, że większość tych grup była anglojęzyczna, raczej chyba mało zainteresowanych późniejszą pracą w Polsce. W dobie zapaści naszej służby zdrowia nie rokuje to dobrze.....


sobota, 22 września 2018

Na przełomie kwietnia i maja tego roku wybrałam się do lekarza. Czułam się dobrze, ale biorąc pod uwagę, że przez ostatnie 10 lat nie robiłam żadnych badań lekarskich, a dość dużo schudłam (ok.50kg w ciągu mniej więcej 6 lat) - był już chyba najwyższy czas. Tym bardziej, że rodzina nie dawała mi spokoju.
Na początek dostałam skierowanie na podstawowe badania. Poszłam, pobrano mi krew i kilka godzin później dostałam telefon z przychodni, że mam bardzo wysoki poziom cukru we krwi i muszę natychmiast skontaktować się z lekarzem. Pobiegłam do przychodni - lekarz od razu chciał mnie wysłać do szpitala. Ubłagałam go o kilka dni zwłoki (tym bardziej, że trwała akurat wielka majówka i bałam się, że szpital też będzie pracować na pół gwizdka). Bardzo mu się to nie spodobało - musiałam podpisać oświadczenie, że odmawiam hospitalizacji. Z obecnej perspektywy - rozumiem to. Mogło skończyć się nieciekawie i tylko media mogłyby mieć używanie: wyszła z przychodni i padła na schodach... Dostałam skierowanie na dodatkowe badania, receptę na jakieś tabletki, testery do glukometru i wysłano mnie do pielęgniarki na szkolenie z obsługi glukometru. Przy pomiarach okazało się, że skończyła się skala w glukometrze. Pielęgniarka zaczęła się dopytywać, czy mieszkam sama, gdyż przy takim poziomie cukru mogę po prostu zasnąć i nikt mnie już nie dobudzi. I właściwie nawet się nie przestraszyłam - za bardzo byłam chyba tym wszystkim zgłuszona.

Przez kolejnych kilka dni mierzyłam poziom cukru (oscylował w granicach 350 - 400). Całkowicie zmieniłam też dietę, odstawiając wszystko co słodkie (w tym soki i napoje). Pokończyłam wszystkie pilne sprawy i ponownie zgłosiłam się u lekarza, tym razem już zdecydowana na pójście do szpitala. Ze skierowaniem zgłosiłam się na SOR i od razu zostałam przyjęta, trafiając na oddział Diabetologii i Nadciśnienia Tętniczego.
No, ale to już temat na następną notkę.

 

Ostatnio doszłam do wniosku, że strasznie zapuściłam się w prowadzeniu większości moich blogów. Owszem, jest to zjawisko dotykające całą blogosferę, ale mimo wszystko, nie jest to żadne usprawiedliwienie. Postanowiłam wziąć się w garść i zacząć nadrabiać zaległości. Tym bardziej, że tematów do pisania nie brakuje.
A ponieważ ostatnio bardzo mocno posypało mi się zdrowie, zakładam na tym blogu nową kategorię:

Cukrzyca i nie tylko

Opisywać tu będę swoje doświadczenia i zmagania z chorobą. Biorąc pod uwagę, jak wiele sama szukałam informacji w internecie na ten temat - może komuś się przyda?
Zobaczymy.

czwartek, 25 maja 2017

zdjęcie stockoweKażdy prowadzący bloga czy stronę internetową z pewnością co jakiś czas trafia na problem - skąd wziąć ciekawe zdjęcie/obrazek/grafikę do zilustrowania treści? Wprawdzie w internecie można znaleźć wszystko, ale zawsze pozostaje kwestia praw autorskich. Lepiej nie umieszczać takich kradzionych obrazków.

W internecie jest wiele witryn oferujących różnego rodzaju grafiki i zdjęcia. Oczywiście są to witryny komercyjne, ale niektóre z nich część zdjęć oferują za darmo. Jedną z takich witryn jest

Freeimages

Strona posiada polską wersję językową, można znaleźć na niej naprawdę wiele tysięcy bezpłatnych zdjęć. Wystarczy założyć konto (oparte tylko na adresie e-mail) i można pobierać zdjęcia.

Bezpłatne grafiki na freeimages

Działa wyszukiwarka, więc bez problemu można znaleźć wybraną tematykę. Po znalezieniu interesującej nas grafiki, klikamy na nią i klikamy, wybierając potrzebną rozdzielczość.

pobieranie graiki

Potem wystarczy tylko zapisać obrazek

pobieranie graiki

I już. Możemy korzystać, wzbogacając treść ciekawymi ilustracjami.

 

 

niedziela, 30 kwietnia 2017

Tylko do końca dnia 3 maja 2017 - kursy komputerowe tańsze nawet o 90%

Majówkowa wyprzedaż

Jest tam sporo ciekawych promocji, także dla dzieci i dla seniorów:

Kursy komputerowe

sobota, 08 kwietnia 2017

Z okazji Światowego Dnia Zdrowia - promocja na książki właśnie o zdrowiu:

 Światowy Dzień Zdrowia

Promocja trwa do niedzieli 9 kwietnia 2017 włącznie.

Książki w promocji

sobota, 18 lutego 2017

Na początku lat 90-tych ubiegłego wieku pracowałam w zespole, w którym średnia wieku pracowników była dość wysoka. Większość moich kolegów była w wieku moich rodziców. Gdy pojawił się tam pierwszy komputer - omijali go szerokim łukiem. Wspólnie z kolegą próbowaliśmy ich zachęcić/nauczyć z korzystania komputera, ale bezskutecznie. Zmieniło się, gdy zainstalowaliśmy grę (o ile pamiętam: Prince of Persia) i zaczęliśmy grać. Na początku się przyglądali, ale potem sami zaczynali próbować. Praca w tym zespole była całodobowa, 7 dni w tygodniu i bywały takie dyżury, że działo się mało - taka gierka zdecydowanie umilała czas.
W krótkim czasie oswoili się z komputerem i zaczęli wykorzystywać go również do innych celów. Jedyny problem był z jednym z kolegów, który przyzwyczajony do pracy na dalekopisie, walił w klawiaturę komputera ze zdecydowanie za dużą siłą.

Od tamtych czasów wiele się zmieniło. Komputer i to podłączony do internetu jest standardem. Są jednak osoby, które nie załapały się wcześniej na nauką obsługi komputera i teraz w ogóle boją się do niego podejść. Tak naprawdę jednak nigdy nie jest za późno. Uczyłam takich podstaw obsługi komputera wiele osób starszych i wiem, że warto i jest sens. Nawet gdy zaczynało się od postawy "to już nie dla mnie" - po jakimś czasie okazywało się, że łykały bakcyla i z każdym dniem coraz lepiej dawały sobie radę. Potrzebny jest jednak jakiś impuls, a także trochę cierpliwości w tłumaczeniu, że to nic strasznego, z czym senior nie da sobie rady. Osoby, które uczyłam podstaw obsługi komputera potrafią na co dzień korzystać z internetu i komputera, korzystają z Skype'a, poczty elektronicznej, a także z bankowości elektronicznej.  W dodatku jest to wiedza, która sama się rozrasta - im więcej i częściej korzystamy, tym więcej wiemy i śmielej sięgamy po nowości.
Problem pojawia się, gdy dzieci i wnuki nie mają czasu i lub cierpliwości - wówczas trzeba szukać wsparcia zewnętrznego - kursów, literatury itp. Na początek proponuję kurs, który w naprawdę prosty i przystępny sposób odkrywa te tajniki i pokazuje, jak poruszać się z wirtualnym świecie. Powoli i na spokojnie można to wszystko przećwiczyć. Naprawdę zachęcam:

Kurs podstaw obsługi komputera

 

A tu trochę literatury:

 

13:12, marzatela , Różne
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13







ministat liczniki.org